Z pogodą nie wygrasz…

Obserwując pogodę za oknem, wiedziałem, że w końcu do tego dojdzie… Przeprosiłem się z mechaniczną bieżnią.

na bieżni

Nie należę do specjalnych entuzjastów biegania „na chomiczka” 🙂 ale albo to albo kolejna infekcja górnych dróg oddechowych. Wiem, wiem… Już słyszę głosy, że „przecież nie było zimno”. Zgadza się. Potwierdzam, termometr w samochodzie pokazywał 3 na plusie. Ale ja paradoksalnie właśnie taką pogodę przypłacam zdrowiem. Wolałbym już porządne -10 i trochę śniegu niż pogodę rodem z horroru klasy „C” – deszcz i mgła.

Biorąc pod uwagę prognozy, które raczej zimy nie wieszczą, zaznajomię się z elektrycznym pomocnikiem na jakiś czas. Pozdrawiam wszystkich, którzy też mają tak jak ja i zachęcam do wybrania podobnego rozwiązania. O zaletach i wadach takiego treningu pisali ostatnio bardziej doświadczeni ode mnie, więc pozwolę sobie ten aspekt pominąć.

Dla mnie uniknięcie kolejnych okresów z niedrożnymi drogami oddechowymi jest wystarczającą rekomendacją.

A zatem do dzieła! I bez wymówek 😉

Dodaj komentarz