Podsumowanie miesiąca – luty ’15

Czas na pierwsze podsumowanie. Tradycyjnie dotyczące lutowych treningów, ale też specyficzne, bo dotyczące mojej blogowej działalności. Podsumowań treningowych będzie oczywiście więcej, tymi blogowymi

postaram się nie zamęczać Was zbyt często.

Na początek spójrzmy jak luty minął pod względem treningowym.

luty15

Z pewnością poczyniłem lawinowy postęp w porównaniu do stycznia jeśli chodzi o objętości. Wtedy przez cały miesiąc, nękany od grudnia przez kolejne infekcje, przebiegłem ledwie 86 km. W lutym jest to już blisko 190 km. Patrząc przez pryzmat tygodni też widzę stałą poprawę. Styczeń i początek lutego to w granicach 40 km tygodniowo. Dwa ostatnie tygodnie lutego to już około 60 km na tydzień. Mam nadzieję utrzymać ten kilometraż, pomimo nadchodzącego „tsunami” 🙂 . Na zwiększenie objętości do 5 treningów tygodniowo raczej nie mam co liczyć. Już teraz miałem z tym problem, a co dopiero gdy pojawi się córa. Będę bardzo szczęśliwy jeśli w marcu pęknie mi 200 km.

Analizując jakość też jest z tygodnia na tydzień lepiej. Tu jednak nie jestem aż tak bardzo zadowolony z osiąganych postępów. Czy będę w stanie poprawić wyniki w wiosennych startach? Czas pokaże. Na razie raczej mi to nie grozi. Wydolność jest daleka od tej, którą miałem latem i jesienią 2014. Ale wtedy, pomimo upałów wakacje przepracowałem całkiem nieźle. Póki co o zimie nie mogę tego powiedzieć. To zdecydowanie nie jest moja ulubiona pora roku. Brak światła. Za długie spanie, które i tak nie regeneruje. Czekam z wytęsknieniem wiosny, długich dni. Wtedy mój organizm funkcjonuje o niebo lepiej. Mogę krócej spać, a jestem mega wypoczęty. Na razie forma jeśli w ogóle się buduje, to raczej w stylu jakiegoś „przyczajonego kota” czy „ukrytej jaszczurki” 😛 .

Target na marzec to solidna praca na wysokich intensywnościach. Katowanie podbiegów i praca tempowa na krótszych lub dłuższych interwałach. Mam nadzieję, że to, uzupełnione o systematyczne treningi objętościowe, pozwoli zbudować jako taką formę na pierwszy ważny start czyli 10. PZU Półmaraton Warszawski. To jak wyjdzie połówka, pokaże czy będzie nadzieja na przyzwoity start na 3. Orlen Warsaw Maratonie. Poza PMW nie planuję innych startów w marcu. To będzie dość szalony miesiąc więc utrzymanie reżimu treningowego będzie już wyzwaniem, a co dopiero jeszcze jakieś ekstra starty. Jak poszła realizacja dowiecie się na początku kwietnia 😉 .

A teraz kilka słów o pierwszy (no dobra, wiem że niecałym) miesiącu działalności blogera. Było 8 wpisów na blogu. Trochę działalności na portalach społecznościowych. Jakiś mega wpadek nie stwierdzono (no chyba że nie powiedzieliście 😛 ). A jak oceniam ten czas. Cóż. Sam nie wiem. Wydaje się, że nie było najgorzej. Postaram się kontynuować taki nieco lifestylowy sposób organizacji wpisów. Wkrótce pojawią się też wpisy „sprzętowe”.

Na koniec muszę jeszcze powiedzieć, że po tym miesiącu jeszcze większym szacunkiem darzę tych wszystkich, nazwijmy to „przodujących” blogerów. Nie będę rzucał adresami www czy nazwiskami, ale teraz jeszcze lepiej wiem jak dużo czasu i pracy należy włożyć żeby to w ogóle śmigało, nie mówiąc już o osiągnięciu takiej poczytności jak oni. Szacun!

Ja, mały żuczek blogowego świata, dziękuję wam za ten pierwszy miesiąc i mam nadzieję, że nadal będziecie mnie odwiedzać.

Jedna odpowiedź do “Podsumowanie miesiąca – luty ’15”

Dodaj komentarz