Pączek – źródło energii…???

Tytuł może trochę przewrotny, ale czym innym jest te 400 kcal ze sztuki naszego rodzimego „króla karnawału” jak nie energią w najsłodszej postaci?

pączki

Skonsumowałem dziś ze smakiem cztery sztuki, zatem z prostej matematyki wynika, że miałem do wykorzystania 1600 kcal z samych pączków. Nie jadłem dziś wiele więcej 😀 łącznie może wyszło 2500 kcal.

Jaki z tego wniosek? Wg mnie następujący: zajadając się samymi pączkami, jednocześnie ograniczając inne posiłki, można całkiem sensownie zamknąć bilans energetyczny.

I tu słyszę armię oburzonych: „przecież to ciężkostrawne i niezdrowe!”

Zgadza się! Nie można zaprzeczyć, że pączek nie należy do najłatwiej przyswajalnych dań. Pisząc tego posta ja też odczuwam skutki dzisiejszej rozpusty kulinarnej. Ale to trochę jak z maratonem. Nie biegamy go codziennie. Podobnie nie pochłaniamy codziennie tacy pączków. Jutro już będzie lepiej, układ trawienny oczyści się z „ciężkiego” ciasta drożdżowego i na pewno będziemy mieć lepsze samopoczucie oraz… wstręt do pączków na jakiś czas :).

Ale wracając jeszcze do pączka jako źródła energii. Patrząc na skład to przecież w większości węglowodany, czyli nasze (biegaczy) najlepsze paliwo. Ja mogę bez cienia przesady powiedzieć, że zrobiłem dziś na tym paliwie jeden z lepszych od dłuższego czasu jakościowo treningów.

wykres

Wyszło średnie tempo 5’07 na 13 km wliczając w to mocno (4’00 to mocno jak na mnie oczywiście 🙂 ) pobiegnięte odcinki 8×200/100. Nie miałem najmniejszego problemu z utrzymaniem tempa do samego końca, a nawet jeszcze pod koniec przyśpieszyłem. Nie wzięło się to znikąd. To energia z pączków dała taki efekt!

Ale tak jak już napisałem. Na dłuższą metę taką dietą tylko zrobilibyśmy sobie krzywdę. Raz do roku można sobie pozwolić na odchylenie od normy. Na dodatek jeszcze da się na tym zrobić całkiem niezły trening.

Tylko pamiętajcie, jutro wracamy do tradycyjnej, zdrowej diety.

Dodaj komentarz