Muzzy… daddy comes back!

źródło: http://www.filmweb.pl/

W moim wpisie na Facebook-u już wspominałem, że po głowie chodził mi ostatnio sympatyczny włochaty kosmita. I nie mam tu na myśli Alf-a 😉 ale zielonego Muzzyego. Druga seria serialu edukacyjnego BBC nosiła tytuł „Muzzy comes back” i tak mi się to skojarzyło z moją obecną sytuacją. Tata też comes back :).

Na początek muszę powiedzieć, że moja żona jest w swoim okrucieństwie 🙂 naprawdę kochana. To ona „zmobilizowała” mnie do powrotu do regularnych treningów i obrania celów na wiosnę 2016. A nie zapominajmy, że przecież to na Asi ciągle spoczywa większość obowiązków związanych z „obsługą” Oli.

Ale udało się wypracować sposób działania, który pozwala mi zarówno pobyć z dziewczynami (i przede wszystkim pomagać Asi) jak i zrobić trening. W weekendy jest prosto – więcej czasu jest do dyspozycji, w tygodniu biegam wieczorami (o tym wieczorno/nocnym bieganiu jeszcze kiedyś napiszę). I nie jest to w sumie dla mnie problem. Podobny schemat przerabiałem już ubiegłej zimy. Sprawdził się, a ponadto naprawdę to lubiłem.

IMG_2249.JPGI niestety okazało się, że można :D. Nie muszę już tylko leżeć na kanapie, wcinać ciastki i obrastać w materiał zapasowy. Także założenie jest takie, że wracam do stałego rytmu treningowego od teraz docelowo aż do wiosny. Trzymajcie za mnie kciuki, bo plany mam naprawdę ambitne i żeby je zrealizować, będę potrzebował dużego samozaparcia.

Plany, jak nietrudno się domyślić to przede wszystkim wiosenny maraton. Kolejne podejście do zasadniczego dystansu na Orlen Warsaw Marathon. Może uda się przekroczyć kolejne granice. Ale pierwszy etap treningów ukierunkowany jest na krótsze dystanse, więc jeśli treningi będą szły pomyślnie, to może uda się też znacznie poprawić wyniki na 5 i 10 km. Ale kluczowym będzie jeszcze jeden czynnik. Moje zdrowie. Na razie jest ok, ale najgorszy okres pogodowy jeszcze przed nami.

W ramach przygotowań mam też nadzieję, wziąć udział w cyklu biegów City Trial z Nationale-Nederlanden. Może spotkam was na trasie w Warszawie.Numer City Trial

Do zobaczenia na biegowych ścieżkach lub do kolejnego poczytania

2 odpowiedzi do “Muzzy… daddy comes back!”

Dodaj komentarz