Maratonu w tym roku nie będzie…

No więc postanowione. Dojrzałem do zmierzenia się z tym stwierdzeniem. Nie będęstop oszukiwał się dłużej, że dam radę ogarnąć trening maratoński. Nie dam. I nie jest to dla mnie powód do wstydu. Nie dość, że życie z Małą pędzi jak mała słodka lokomotywa 😉 to jeszcze to dotychczasowe, pracowe, ostatnio też daje w kość. No i jeszcze jakieś dziwne problemy zdrowotne, które doprowadzają mnie do wyglądu co najmniej zbotoksowanego 😛 Zatem w roku 2015 do połówki włącznie.

Mówiąc szczerze to zmaterializowanie tej decyzji i przekazanie jej wam w postaci postu przyniosło mi jakąś taką ulgę i spokój wewnętrzny 🙂  Zazwyczaj stawiam sobie ambitne cele i fakt, nierozpoczęcia jeszcze treningu do jesiennego maratonu ciążył mi gdzieś tam z tyłu głowy. Ale przemyślałem sobie wszystko. Poukładałem na nowo. I doszedłem do wniosku, że to na tą chwilę najlepsze rozwiązanie.

Gdybym się uparł, to pewnie bym przebiegł np. PZU Maraton Warszawski, ale po co robić coś co by mi nie przyniosło satysfakcji. Pisałem o tym w okolicach Orlenu i w tym zakresie nic się nie zmieniło. Nie interesuje mnie „zaliczanie” maratonów po 4 – 4,5 godziny. Szkoda czasu i energii. A realnych możliwości na porządną pracę na satysfakcjonujący wynik nie mam. Nie zamierzam rezygnować z bycia z dziewczynami bo to jaka fajna jest teraz moja Księżniczka zaraz przeminie i nie wróci, a i czas, który pozostaje poświęcam teraz głównie na odpoczynek, bo praca mnie ostatnio wykańcza. Niestety bycie urzędnikiem to nie picie kawki i pierdzenie w stołek, jak co poniektórzy uważają 😛

Ale nie oznacza to, że rezygnuję zupełnie z biegania, zamykam bloga, a ciuchy spuszczam na jakimś portalu aukcyjnym. O nie! Na tą chwilę plan jest taki, żeby zrobić kilka połówek tej jesieni. Może jeszcze coś krótszego. Przyczyna jest prosta. Właśnie ta krótkość. Jednak trening do maratonu wymaga solidnych objętości. Ja nie mam na nie teraz czasu ani energii. Nie w tym roku. Na treningi do połówki czy 10km czas powinienem znaleźć.

Konkretnych planów startowych jeszcze nie mam. Pogrzebię w kalendarzu biegowym i poszukam czegoś ciekawego. Połówek przedmaratońskich jest na jesieni sporo, więc powinienem sobie coś wybrać. Może udałoby się zrobić ze dwa, trzy starty na dobrej formie.

waryAle do czasu kiedy zacznę treningi muszę uporządkować sprawy zdrowotne. I to nie związane z szeroko rozumianym aparatem ruchu, ale raczej z aparatem gębowym 😀 Ostatnio zdarza mi się bowiem wyglądać ja zbotoksowany celebryta 😀 Na razie lekarz nie jest w stanie mi powiedzieć o co kaman i leczę się objawo jak na alergię. Ale dopada mnie to w tak nieprzewidywalnych momentach, że wątpię, czy to na pewno to. Niedługo kolejna wizyta. Pożyjemy, zobaczymy co z tym będzie.

A tymczasem będę kończył. Do kolejnego poczytania!

Dodaj komentarz