25 Bieg Konstytucji 3-go Maja – relacja

Oto obiecana relacja z otwierającego Warszawską Triadę Biegową „Zabiegaj o pamięć”IMG_1388 25 Biegu Konstytucji 3-go Maja. Po raz kolejny „bywało lepiej” 😉 ale żeby nie było, że jestem malkontentem to już na wstępie napiszę, że potwierdziło się, że pomimo braku treningu jest potencjał!

Ten 3-ci maja zaczął się naprawdę kiepsko. Po wczorajszej „orce” na szeroko rozumianej działce myślałem, że nie zwlekę swojego truchła rano z łóżka. Do tego był naprawdę spory potencjał na ból głowy. Ponadto miałem jechać sam, bez dziewczyn, co motywacji do ruszenia się z domu specjalnie nie zwiększało.

Dobrze jednak, że się ruszyłem. Na początku było chłodno, ale później… Plaża 🙂 Super pogoda. Słoneczko. Rewelacja. Potuptałem oddać depozyt, a tam zaskok (pierwszy raz biegłem ten bieg). Wiedziałem, że biuro jest na Legii, ale nie wiedziałem, że będziemy korzystać z klubowych szatni! A tam motywacja w wykonaniu samego Marszałka Piłsudskiego!

IMG_1399

IMG_1393Później w drodze na rozgrzewkę zaliczyłem jeszcze zdjęcie pomnika Pana Kazimierza iIMG_1391 już w pełnym słońcu poszedłem się roztruchtać przed startem. Naprawdę pogoda zachęcała do biegania. Aż chciało się zrobić przebieżki. A na koniec trochę rozciągania i już tylko relaks przed startem w pełnym słoneczku. Przemyślałem sobie jeszcze raz założenia i byłem gotowy. Poszedłem do strefy. Dokoła prawdziwe tłumy biegaczy i co ważniejsze z rodzinami. Podobnie w zwizytowanym po drodze miasteczku przy mecie.

W końcu wybiła 11. Poszła pierwsza fala. W końcu wystartowali nas. Początek tradycyjnie trudny. Ciasno. Pomimo wyłączenia z ruchu całej szerokości Łazienkowskiej. Trochę wyprzedzania, ale w końcu ustabilizowałem tempo i do podbiegu na Agrykoli starałem się biec swoje. Podbieg dał się we znaki. Później w Ujazdowskich udało się ustabilizować oddech, żeby mieć z czego zafiniszować. Na zbiegu trochę przyspieszyłem. Później ostro w lewo, w prawo, znowu w lewo i ostatnia prosta Rozbratem do mety, aż do odcięcia :).

IMG_1395

Cóż, założeń nie udało się zrealizować. 22 minuty nie pękły. Zabrakło 10 sekund. Życiówka na atestowanej trasie jednak jak najbardziej poprawiona. Bieg potwierdził też moje pozytywne myślenie. Jest potencjał na złamanie w tym sezonie i tych 22 minut na 5 km i dalsze poprawianie pozostałych życiówek. Póki co tym się motywuję do szukania czasu i chęci do treningu.

Na koniec jeszcze o samej imprezie. Nie wiem na ile to efekt wspaniałej pogody, a na ile samej wieloletniej już imprezy, ale była naprawdę super pod każdym względem. Szczególnie część towarzysząca z biegami dla dzieci i festynem w miasteczku biegowym w parku im. Rydza-Śmigłego. Myślę, że jeszcze tam zagoszczę już w pełnym rodzinnym składzie.

IMG_1402

I jeszcze w ramach „PS” kilka przemyśleń i podsumowanie początku sezonu. Było słabo jeśli chodzi o progres wyników. Maraton trzeba było odpuścić. Jednak, na wszystkich biegach poprawiłem swoje czasy i to daje nadzieję na pomyślny sezon. Sezon niezwykły, bo z nową kibicką, której (jak i jej mamy) nie zamierzam swoim bieganiem zaniedbywać. Zatem też i ciężki sezon, bo trzeba będzie godzić wiele rzeczy. Mam też pewien pomysł na trening zanim jeszcze wystartuję z treningami do jesiennego maratonu. Ale o tym więcej przy innej okazji. A tymczasem gratuluję wszystkim ich początku sezonu! Mam nadzieję, że był przynajmniej tak fajny (jednak 🙂 ) jak mój.

Dodaj komentarz