Walentynkowe „zrób to sam”… Czyli jak ogarnąć wanienkę?

Mam nadzieję, że tytuł was zainteresował. Dziś znowu zahaczymy o ojcostwo.

Tak, tak… wiem, że dziś amerykańskie święto różowej komercji będące wypełnieniem marketingowej pustki pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą, znaczy Walentynki, ale sorry. W naszym obecnym stanie (konkretnie bardziej stanie mojej żony) trochę już za późno na romantyczne uniesienia. Poza tym już jakiś czas temu doszliśmy z żoną do wniosku, że jest 364 innych dni w których można być mniej mainstreamowym niż dziś 🙂 i np.: iść na obiad do restauracji, do kawiarni, na spacer czy nawet razem pobiegać. Zatem wpisu Walentynkowego nie będzie.

Ale wracając do głównego tematu dzisiejszego wpisu. Czytaj dalej Walentynkowe „zrób to sam”… Czyli jak ogarnąć wanienkę?

Pączek – źródło energii…???

Tytuł może trochę przewrotny, ale czym innym jest te 400 kcal ze sztuki naszego rodzimego „króla karnawału” jak nie energią w najsłodszej postaci?

pączki

Skonsumowałem dziś ze smakiem cztery sztuki, zatem z prostej matematyki wynika, że miałem do wykorzystania 1600 kcal z samych pączków. Nie jadłem dziś wiele więcej 😀 łącznie może wyszło 2500 kcal.

Jaki z tego wniosek? Czytaj dalej Pączek – źródło energii…???

Tym razem o ojcostwie

Było już kilka wpisów biegowych, ale przecież pisałem, że #tata-biega.pl ma traktować też o ojcostwie. Więc dziś będzie odrobinę lifestylowo 😀

Cóż…

Póki co od startu bloga moje ojcostwo jeszcze się nie ukonstytuowało. Córa jeszcze nie wybiera się na świat. Może będzie z niej sportsmenka skoro tak ściśle trzyma się planu i nie ma zamiaru pojawić się przed czasem :P… Czytaj dalej Tym razem o ojcostwie